Książki Hervé Tulleta są zaskakująco proste w formie, ale bardzo mocne w działaniu: zamiast biernego oglądania obrazków zapraszają dziecko do naciskania, potrząsania, liczenia, mieszania kolorów i dopowiadania własnej wersji historii. W tym artykule pokazuję, kim jest ten francuski autor i artysta, które jego tytuły warto znać oraz jak wybierać je do wieku i temperamentu dziecka.
Książki Hervé Tulleta uczą przez ruch, kolor i wspólną zabawę
- To przede wszystkim książki interaktywne, w których dziecko wykonuje proste polecenia i od razu widzi efekt.
- Najsilniej rozwijają uwagę, myślenie przyczynowo-skutkowe, koordynację i gotowość do eksperymentowania.
- Najbardziej znany tytuł to „Naciśnij mnie. Press me”, ale warto też znać m.in. „Kolory”, „Turlututu gdzie jesteś” i „10 razy 10”.
- Najlepiej działają u przedszkolaków i młodszych dzieci, ale starsze też mogą się w nie wciągnąć, jeśli czyta się je aktywnie.
- W polskich księgarniach warto zwracać uwagę na format, oprawę i to, czy wydanie jest jedno- czy dwujęzyczne.
Kim jest Hervé Tullet i skąd bierze się jego styl
Hervé Tullet to francuski artysta, ilustrator i autor książek dla dzieci, który od lat buduje własny, bardzo rozpoznawalny język wizualny. Zamiast klasycznej fabuły proponuje czytelnikowi doświadczenie: książka ma być uruchomiona przez ruch, gest, głos i wyobraźnię. To ważne, bo jego twórczość nie jest po prostu „ładna” - ona jest zaprojektowana do wspólnego działania.
Ja widzę w tym największą siłę jego książek. Tullet nie próbuje udawać, że dziecko jest biernym odbiorcą. Przeciwnie: oddaje mu rolę współtwórcy. To dlatego jego publikacje tak dobrze sprawdzają się w domu, przedszkolu i klasie, gdzie liczy się reakcja, energia i prosty efekt „wow”.
Warto też pamiętać, że to twórca bardzo płodny: ma na koncie ponad 80 książek i prace tłumaczone na wiele języków. Dzięki temu jego styl nie jest jednorazowym pomysłem, ale spójną filozofią czytania. A skoro wiemy już, kim jest autor, łatwiej zrozumieć, dlaczego jego książki działają inaczej niż większość picture booków.
Dlaczego jego książki działają inaczej niż klasyczne picture booki
Najkrócej mówiąc: w książkach Tulleta dziecko robi coś z tekstem i obrazem, zamiast tylko śledzić gotową opowieść. To zmienia całą dynamikę lektury. Nie ma tu długiego wprowadzenia, skomplikowanych bohaterów ani rozbudowanego świata przedstawionego. Jest za to rytm, powtarzalność i jasny bodziec: dotknij, przewróć stronę, sprawdź, co się stanie.
Ta konstrukcja uruchamia kilka ważnych mechanizmów naraz:
- myślenie przyczynowo-skutkowe - dziecko uczy się, że działanie wywołuje efekt;
- koncentrację - bo trzeba uważnie śledzić kolejne polecenia;
- motorykę małą - zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się ruchy dłonią, palcem czy całym ciałem;
- odwagę tworzenia - bo nie ma jednego „dobrego” sposobu wykonania zadania;
- radość z powtarzania - a to u małych dzieci nie jest wadą, tylko ogromnym zasobem.
W praktyce oznacza to, że jego książki są bardziej doświadczeniem niż opowieścią. To nie wada. Trzeba tylko dobrze rozumieć, co się kupuje i po co. To prowadzi do pytania najważniejszego z punktu widzenia rodzica albo nauczyciela: od którego tytułu zacząć.

Które tytuły warto znać najpierw
Jeśli miałbym zbudować mały punkt startowy, wybrałbym kilka tytułów, które najlepiej pokazują różne strony tej twórczości. Nie wszystkie książki Tulleta są takie same: jedne bardziej pracują na kolorze, inne na ruchu, jeszcze inne na rytmie albo liczeniu. Właśnie dlatego dobór pierwszej książki ma znaczenie.
| Tytuł | Co w nim działa najmocniej | Dla kogo | Po co go wybrać |
|---|---|---|---|
| „Naciśnij mnie. Press me” | Proste polecenia, efekt zaskoczenia, zabawa przyczynowo-skutkowa | Najlepszy start dla przedszkolaków i młodszych dzieci | To książka, od której najłatwiej zacząć, bo od razu wciąga i nie wymaga przygotowania |
| „Kolory” / „Mix It Up!” | Mieszanie barw i eksperymentowanie | Dzieci lubiące malowanie i działania plastyczne | Dobrze łączy czytanie z pierwszą edukacją artystyczną |
| „Turlututu gdzie jesteś” | Poszukiwanie, reagowanie na wskazówki, aktywna zabawa głosem i gestem | Dzieci energiczne, lubiące ruch i interakcję | Świetna do czytania na głos, zwłaszcza w grupie |
| „10 razy 10” | Liczby, rytm, powtarzalność, wzory | Przedszkolaki i dzieci wczesnoszkolne | Pomaga oswajać matematykę bez szkolnego napięcia |
| „Rysorączka” | Rysowanie, obserwacja i prowadzenie ręki | Dzieci, które lubią ślady, kreski i zadania manualne | Wspiera koordynację i naturalnie wciąga w tworzenie własnych obrazów |
Jeśli chcesz kupić tylko jeden tytuł na początek, ja wybrałbym „Naciśnij mnie. Press me”. To najbardziej reprezentatywny przykład jego podejścia: prosty, czytelny i od razu skuteczny. Dopiero później warto sięgać po książki bardziej wyspecjalizowane, na przykład kolorystyczne albo rytmiczne. A skoro już wiemy, co wybrać, pozostaje pytanie, jak to czytać, żeby potencjał naprawdę zadziałał.
Jak czytać je z dzieckiem, żeby naprawdę zadziałały
Te książki działają najlepiej wtedy, gdy dorosły nie próbuje ich „uprzejmie przeczytać”, tylko bierze udział w zabawie. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób popełnia tu jeden błąd: zachowuje się tak, jakby miały do czynienia z zwykłą książką obrazkową. Tymczasem tu tempo, głos i pauza są częścią treści.
- Spowolnij pierwsze czytanie. Daj dziecku czas na reakcję, zanim przewrócisz stronę.
- Nie wyręczaj w działaniu. Jeśli książka prosi o dotknięcie, potrząśnięcie albo wskazanie, pozwól dziecku zrobić to samodzielnie.
- Powtarzaj bez pośpiechu. Te same strony można czytać kilka razy pod rząd - właśnie wtedy rośnie poczucie sprawczości.
- Zadawaj krótkie pytania. „Co się stanie?”, „Co widzisz?”, „Dlaczego tak wyszło?” - to wystarczy.
- Traktuj książkę jak punkt wyjścia do zabawy. Po lekturze można narysować własną wersję strony, policzyć kropki albo pobawić się kolorami.
W przedszkolu albo w domu z rodzeństwem dobrze działa też czytanie grupowe. Jeden dorosły może prowadzić, a dzieci wykonują polecenia razem. Tego typu forma naprawdę buduje uwagę i współpracę. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie każda książka Tulleta pasuje do każdego dziecka i każdej sytuacji.
Kiedy ta forma zachwyca, a kiedy może nie wystarczyć
Największą zaletą tych książek jest ich energia. Największym ograniczeniem - to, że nie są klasyczną opowieścią. I właśnie tu trzeba być szczerym: jeśli ktoś szuka rozbudowanej fabuły, dialogów i emocjonalnej historii z bohaterami, może poczuć niedosyt. To nie znaczy, że książka jest słaba. Po prostu gra według innych zasad.
| Sytuacja | Jak to działa w praktyce | Na co uważać |
|---|---|---|
| Dziecko lubi ruch i szybkie reakcje | Książka zwykle wciąga natychmiast | Uważaj, żeby nie przestymulować dziecka przed snem |
| Potrzebujesz spokojnej lektury na dobranoc | Forma może być zbyt dynamiczna | Wybieraj łagodniejsze tytuły i czytaj ciszej |
| Pracujesz z grupą dzieci | Książki świetnie uruchamiają wspólne działanie | Potrzebna jest kontrola tempa, bo grupa szybko się rozkręca |
| Dziecko oczekuje klasycznej historii | Może być zaskoczone brakiem fabuły | Warto od razu powiedzieć, że to książka do zabawy, nie do śledzenia przygód bohatera |
Jak wybrać polskie wydanie i nie kupić przypadkowego tytułu
W polskich księgarniach można spotkać kilka wydań Tulleta, ale przy wyborze nie warto kierować się tylko okładką. Dla rodzica i nauczyciela ważniejsze są: format, oprawa, liczba stron i charakter zabawy. Dobrze zrobiona kartonówka, czyli książka z grubymi, usztywnionymi kartami, wytrzyma znacznie więcej niż cienki papier, zwłaszcza jeśli dziecko wraca do niej codziennie.
- Sprawdź format. Mniejsze, grubsze książki lepiej leżą w dłoniach młodszych dzieci.
- Popatrz na oprawę. Twarda oprawa albo kartonowa forma jest praktyczniejsza przy częstym używaniu.
- Zwróć uwagę na język. Wydania dwujęzyczne mogą być dobre, jeśli chcesz połączyć zabawę z osłuchaniem się z angielskim.
- Nie kupuj „na ślepo”. Jedne książki bardziej uczą kolorów, inne ruchu, jeszcze inne liczenia - i to nie jest drobna różnica.
- Dobieraj do temperamentu dziecka. Spokojnemu maluchowi może lepiej służyć prostsza, mniej hałaśliwa książka, a dziecku energicznemu - tytuł z większą liczbą poleceń ruchowych.
Jeśli miałbym wskazać jeszcze jedną rzecz, to powiedziałbym: nie szukaj „najbardziej znanej” książki, tylko tej, która najlepiej odpowie na realną potrzebę dziecka. Dla jednego będzie to mieszanie barw, dla innego liczenie, a dla jeszcze innego sama przyjemność naciskania i obserwowania skutku. To właśnie w tym wyborze kryje się sens całej kolekcji.
Co zostaje po tych książkach na dłużej niż samo „wow”
Najcenniejsze w twórczości Tulleta nie jest nawet pierwsze zaskoczenie, ale to, co dzieje się potem. Dziecko zaczyna rozumieć, że książka może być miejscem działania. Nie tylko ogląda obrazek, ale sprawdza, przewiduje, powtarza, poprawia i tworzy własne rozwiązania. To bardzo dobry fundament pod późniejsze czytanie, rysowanie i uczenie się w ogóle.
- Po lekturze możesz poprosić dziecko, żeby stworzyło własną stronę w podobnym stylu.
- Możesz zrobić krótką zabawę w kolory, rytmy albo liczenie, bez presji na poprawność.
- W grupie możesz potraktować książkę jako start do wspólnego zadania plastycznego.
Jeśli miałbym zostawić jedną praktyczną wskazówkę, brzmiałaby tak: wybieraj ten tytuł Tulleta, który pasuje do tempa dziecka, a nie tylko do wieku z okładki. Wtedy książka nie będzie jednorazowym gadżetem, ale narzędziem do zabawy, rozmowy i twórczego myślenia.